Cena leków na rdzeniowy zanik mięśni (SMA), zwłaszcza w przypadku terapii genowej Zolgensma, od lat budzi ogromne emocje i pytania. W tym artykule postaram się przeanalizować, dlaczego te innowacyjne, ratujące życie terapie osiągają tak ekstremalnie wysokie kwoty i co kryje się za tymi milionami złotych. Zrozumienie tych złożonych czynników od badań i rozwoju, przez model biznesowy, po specyfikę chorób rzadkich jest kluczowe dla pełnego obrazu problemu.
Ekstremalnie wysoka cena leków na SMA złożone przyczyny najdroższej terapii genowej
- Zolgensma, terapia genowa podawana jednorazowo, kosztowała katalogowo około 9 milionów złotych i była uważana za najdroższy lek świata.
- Główne czynniki wpływające na cenę to gigantyczne koszty badań i rozwoju, status "leku sierocego" dla chorób rzadkich oraz niezwykle skomplikowana i kosztowna produkcja biotechnologiczna.
- Producenci uzasadniają cenę modelem "terapii jednorazowej", która potencjalnie zatrzymuje postęp choroby na całe życie, oraz wysoką "wartością terapeutyczną" ratującą życie i zapobiegającą długoterminowym kosztom opieki.
- W Polsce Zolgensma, Spinraza i Evrysdi są obecnie refundowane, co zakończyło erę wielomilionowych zbiórek publicznych.
- Wprowadzenie powszechnych badań przesiewowych noworodków w kierunku SMA w Polsce jest kluczowe dla wczesnego wykrycia i maksymalnej skuteczności terapii.
Zrozumieć cenę: Dlaczego lek na SMA jest najdroższy na świecie?
Jako obserwator i analityk rynku farmaceutycznego, doskonale pamiętam czasy, gdy diagnoza SMA w Polsce często oznaczała rozpacz i wyścig z czasem. Przez lata jedyną realną szansą dla wielu dzieci były wielomilionowe zbiórki publiczne, które angażowały całe społeczności, rodziny i media. Platformy takie jak Siepomaga.pl stały się areną niezwykłej solidarności, ale też symbolem walki o życie dziecka w obliczu barier finansowych systemu. Rodzice robili wszystko, by zebrać te astronomiczne kwoty, a każda złotówka była krokiem do nadziei. Dziś, na szczęście, sytuacja wygląda inaczej dzięki wprowadzeniu refundacji kluczowych leków, co jest ogromnym krokiem naprzód.
Obecnie w Polsce pacjenci z SMA mają dostęp do trzech głównych terapii, z których każda działa na nieco innej zasadzie i ma swoje unikalne cechy. To niezwykle ważne, że mamy wybór i możliwość dopasowania leczenia do indywidualnych potrzeb małego pacjenta.
- Zolgensma (onasemnogen abeparwowek): To przełomowa terapia genowa, podawana jednorazowo w formie infuzji dożylnej. Była przez długi czas uważana za najdroższy lek świata, a jej katalogowa cena oscylowała wokół 9 milionów złotych. W Polsce jest refundowana od 1 września 2022 roku w ramach programu lekowego, głównie dla dzieci do 6. miesiąca życia, które nie były wcześniej leczone inną metodą.
- Spinraza (nusinersen): To pierwszy zarejestrowany lek na SMA, który wymaga regularnych podań do kanału kręgowego (nakłucie lędźwiowe), zazwyczaj co 4 miesiące, przez całe życie pacjenta. Jest refundowany w Polsce od 2019 roku i co ważne, bez ograniczeń wiekowych.
- Evrysdi (risdiplam): Ten lek ma formę syropu i jest podawany doustnie, codziennie. Stanowi wygodną alternatywę dla leczenia dokanałowego. W Polsce jest refundowany od września 2022 roku dla pacjentów od 2. miesiąca życia.
Anatomia ceny: Co kryje się za milionami złotych?
Kiedy patrzymy na cenę Zolgensmy, naturalnie pojawia się pytanie: skąd te miliony? Otóż, terapie genowe, takie jak Zolgensma, to wynik wieloletnich, niezwykle kosztownych badań i rozwoju (R&D). To nie jest prosty proces. Koszty te obejmują lata badań podstawowych, które mają na celu zrozumienie mechanizmów choroby i poszukiwanie potencjalnych celów terapeutycznych. Następnie przechodzi się przez fazy badań klinicznych: przedkliniczne (na modelach laboratoryjnych), a potem I, II i III fazę na ludziach, które muszą udowodnić skuteczność i bezpieczeństwo leku. Każda z tych faz to olbrzymie inwestycje w infrastrukturę, personel, testy i analizy. Firmy farmaceutyczne muszą odzyskać te gigantyczne inwestycje, a to jest jeden z kluczowych czynników wpływających na ostateczną cenę.

Poza samymi badaniami, kolejnym elementem windującym cenę jest złożoność produkcji Zolgensmy. To nie jest tabletka, którą można masowo wytwarzać w prosty sposób. Zolgensma to skomplikowany produkt biotechnologiczny, który wykorzystuje zmodyfikowanego wirusa (tzw. wektor wirusowy) do dostarczenia prawidłowej kopii genu SMN1 do komórek pacjenta. Produkcja tych wektorów wirusowych w standardzie farmaceutycznym, zapewniającym bezpieczeństwo i sterylność, jest procesem niezwykle skomplikowanym, długotrwałym i kosztownym. Wymaga specjalistycznych laboratoriów, wykwalifikowanego personelu i rygorystycznych kontroli jakości na każdym etapie.
Warto również zrozumieć status "leku sierocego" (Orphan Drug), który dotyczy chorób rzadkich, takich jak SMA. W Polsce diagnozuje się około 50 nowych przypadków SMA rocznie, co oznacza, że jest to choroba dotykająca niewielką grupę pacjentów. Ten status jest przyznawany lekom na schorzenia, które występują rzadziej niż 5 na 10 000 osób w Unii Europejskiej. Problem polega na tym, że gigantyczne koszty badań i rozwoju muszą zostać rozłożone na niewielką liczbę dawek, co w konsekwencji znacząco winduje cenę jednostkową leku. Gdyby lek był przeznaczony dla milionów pacjentów, koszty R&D rozłożyłyby się na znacznie większą liczbę dawek, obniżając cenę za sztukę. W przypadku leków sierocych, ten efekt skali po prostu nie występuje.
Model biznesowy wart miliony: Jak producenci uzasadniają cenę?
Producent Zolgensmy, firma Novartis, argumentuje, że choć wysoka cena leku jest szokująca, należy spojrzeć na nią w szerszej perspektywie. Jest to jednorazowy wydatek, który potencjalnie zatrzymuje postęp choroby na całe życie. Kiedy rozmawiam z ekspertami, często podkreślają oni, że jeśli porównamy to z kosztami wieloletniego, przewlekłego leczenia (na przykład lekiem Spinraza, który wymaga regularnych podań przez całe życie), sumarycznie mogłyby one osiągnąć podobną, a nawet wyższą kwotę w perspektywie życia pacjenta. Zolgensma oferuje więc potencjalnie trwałe rozwiązanie, co jest kluczowym elementem w ich argumentacji cenowej.
Kolejnym aspektem jest koncepcja "wartości terapeutycznej", która jest jednym z kluczowych elementów w ustalaniu ceny leku. Cena jest ustalana nie tylko na podstawie kosztów produkcji i badań, ale także w oparciu o "wartość dla systemu opieki zdrowotnej i pacjenta". Lek, który ratuje życie, znacząco poprawia jego jakość i zapobiega ogromnym kosztom opieki paliatywnej oraz leczenia powikłań (takich jak respiratory, rehabilitacja, specjalistyczny sprzęt), jest wyceniany adekwatnie do tej wartości. W przypadku SMA, szczególnie typu 1, bez leczenia rokowania są dramatyczne.
Bez leczenia SMA typu 1 prowadzi do śmierci lub niewydolności oddechowej najczęściej przed 2. rokiem życia.
W branży farmaceutycznej kluczową rolę odgrywa również ochrona patentowa. Monopol wynikający z patentu pozwala firmom odzyskać gigantyczne inwestycje w R&D i jest formą nagrody za innowacje, które przynoszą przełomowe terapie. To właśnie patent daje producentowi wyłączność na sprzedaż leku przez określony czas (zazwyczaj 20 lat od daty zgłoszenia patentowego), co pozwala mu ustalić wysoką cenę. Dopiero po wygaśnięciu patentu mogą pojawić się tańsze generyki, co zwiększa konkurencję i zazwyczaj prowadzi do obniżenia cen. W przypadku Zolgensmy, jako stosunkowo nowego leku, patent jest wciąż aktywny, co utrzymuje jego wysoką cenę.
Polski system w starciu z gigantem: Refundacja, która zmieniła wszystko

Droga do refundacji Zolgensmy w Polsce była długa i pełna wyzwań. Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadziły intensywne i skomplikowane negocjacje cenowe z producentem. To proces, w którym ocenia się nie tylko skuteczność i bezpieczeństwo leku, ale także jego efektywność kosztową w kontekście całego systemu opieki zdrowotnej. Ostatecznie, wynegocjowana cena refundacyjna jest objęta tajemnicą handlową, ale z pewnością jest znacznie niższa niż katalogowa cena, którą widzieliśmy w mediach. To standardowa praktyka w wielu krajach rządy wykorzystują swoją siłę przetargową, aby uzyskać lepsze warunki.
Wprowadzenie refundacji Zolgensmy w Polsce, które nastąpiło 1 września 2022 roku, radykalnie zmieniło sytuację pacjentów. Dla wielu rodzin była to ogromna ulga i koniec koszmaru związanego z koniecznością zbierania milionów złotych. Ta decyzja praktycznie zakończyła erę wielomilionowych zbiórek publicznych na ten konkretny lek w naszym kraju. To był moment, który przyniósł nadzieję i poczucie bezpieczeństwa dla rodzin dotkniętych SMA, wiedząc, że ich dziecko ma dostęp do najnowocześniejszej terapii bez obciążania ich niemożliwymi do udźwignięcia kosztami.
Kluczowym elementem sukcesu leczenia SMA w Polsce jest również wprowadzenie programu powszechnych badań przesiewowych noworodków w kierunku SMA. Od 2021 roku każde dziecko urodzone w Polsce jest badane pod kątem tej choroby. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ wczesne wykrycie choroby i podanie leku przed wystąpieniem pierwszych objawów drastycznie zwiększa skuteczność terapii. Im wcześniej lek zostanie podany, tym większa szansa na to, że choroba nie zdąży poczynić nieodwracalnych szkód w układzie nerwowym. To jest prawdziwy game changer, który pozwala na maksymalne wykorzystanie potencjału tych innowacyjnych, ale i drogich terapii.
Przeczytaj również: Leki uspokajające bez recepty: Które wybrać na stres i bezsenność?
Cena leku na SMA: Czy mogłaby być niższa? Globalne dylematy i perspektywy
Patrząc na ceny leków na SMA, nie sposób nie poruszyć etycznego dylematu związanego z wyceną leków ratujących życie, szczególnie tych na choroby rzadkie. Czy cena życia może być wyrażona w pieniądzu? To pytanie, które rodzi ogromne konsekwencje społeczne i systemowe. Kiedy dostęp do leczenia jest ograniczony przez koszty, pojawia się problem sprawiedliwości społecznej i równości w dostępie do opieki zdrowotnej. Jako społeczeństwo musimy zastanowić się, jak pogodzić potrzebę innowacji i nagradzania firm za ich rozwój z powszechnym dostępem do ratujących życie terapii. To wyzwanie, z którym mierzą się systemy zdrowotne na całym świecie.
Mimo obecnych wysokich cen, istnieją pewne perspektywy, które mogłyby wpłynąć na ich obniżenie w przyszłości. Rozwój tańszych technologii produkcji, zwłaszcza w obszarze wektorów wirusowych, mógłby znacząco zredukować koszty. Większa konkurencja na rynku, gdy pojawią się kolejne terapie genowe lub inne innowacyjne leki na SMA, również mogłaby wymusić obniżenie cen. Widzę też potencjał w nowych modelach finansowania, takich jak te oparte na wynikach leczenia (tzw. "pay-for-performance"), gdzie płatność jest uzależniona od rzeczywistej skuteczności terapii u pacjenta. Wreszcie, globalne negocjacje cenowe prowadzone przez większe podmioty lub sojusze państw mogłyby zwiększyć siłę przetargową i doprowadzić do korzystniejszych warunków dla pacjentów na całym świecie.
